ŁUKASZA 24:13-49 JANA 20:19-29

  • JEZUS UKAZUJE SIĘ UCZNIOM IDĄCYM DO EMAUS

  • WIELOKROTNIE WYJAŚNIA UCZNIOM PISMA

  • TOMASZ PRZESTAJE WĄTPIĆ

Jest niedziela 16 Nisan. Uczniowie są przygnębieni, bo nie rozumieją, co oznacza pusty grobowiec (Mateusza 28:9, 10; Łukasza 24:11). Później tego samego dnia Kleopas razem z drugim uczniem wyruszają z Jerozolimy do oddalonego o jakieś 11 kilometrów Emaus.

Kiedy w drodze rozmawiają o tym, co się wydarzyło, przyłącza się do nich nieznajomy i pyta: „O czym tak dyskutujecie po drodze?”. Kleopas odpowiada: „Czy jesteś nietutejszy i mieszkasz w Jerozolimie samotnie? Czy nie wiesz, co się tam w ostatnich dniach wydarzyło?”. Nieznajomy pyta: „Co takiego?” (Łukasza 24:17-19).

„Nie słyszałeś o Jezusie Nazarejczyku?” — odpowiadają. „Mieliśmy nadzieję, że właśnie ten człowiek wyzwoli Izraela” (Łukasza 24:19-21).

Kleopas i jego towarzysz zaczynają relacjonować, co się tego dnia wydarzyło. Opowiadają o tym, jak pewne kobiety poszły do jego grobowca, ale ten okazał się pusty. Były one również naocznymi świadkami czegoś nadprzyrodzonego — pojawienia się aniołów, którzy powiedzieli, że Jezus żyje. Wspominają, że jeszcze inni poszli do grobowca i „zastali wszystko tak, jak powiedziały kobiety” (Łukasza 24:24).

Dwaj uczniowie najwyraźniej nie do końca rozumieją, co się stało. Nie są w stanie uwierzyć, że Jezus zmartwychwstał, dlatego nieznajomy stanowczo koryguje ich błędny sposób myślenia: „O nierozumni! Czemu tak trudno wam uwierzyć we wszystko, co mówili prorocy? Czy Chrystus nie musiał tego wycierpieć, żeby wejść do swojej chwały?” (Łukasza 24:25, 26). Następnie objaśnia im fragmenty świętych Pism dotyczące Chrystusa.

W końcu cała trójka dociera w pobliże Emaus. Uczniowie chcą dowiedzieć się więcej, dlatego nalegają na nieznajomego: „Zostań z nami, bo już prawie wieczór i zaraz będzie ciemno”. Ten zgadza się zostać i je z nimi posiłek. Modli się, łamie chleb i im go podaje. Wtedy uczniowie uświadamiają sobie, kim jest nieznajomy, a on znika (Łukasza 24:29-31). Teraz mają pewność, że Jezus żyje!

Dwaj uczniowie z podekscytowaniem rozmawiają o tym, co się wydarzyło: „Czy nasze serca nie płonęły, gdy w drodze do nas mówił i w pełni objaśniał nam Pisma?” (Łukasza 24:32). Pośpiesznie wracają do Jerozolimy. Znajdują tam apostołów i innych, którzy — nie czekając na relację Kleopasa i jego towarzysza — mówią: „Pan naprawdę został wskrzeszony i ukazał się Szymonowi!” (Łukasza 24:34). Wtedy dwaj uczniowie opowiadają, że oni też widzieli Jezusa.

Nagle wszystkich ogarnia zdumienie — Jezus pojawia się w pomieszczeniu, w którym się zebrali! Wydaje się to nieprawdopodobne, bo z obawy przed Żydami uczniowie zaryglowali drzwi. Jednak Jezus stoi pośród nich i mówi łagodnie: „Pokój wam”. Ale oni są przestraszeni — tak jak kiedyś ‛uznają, że widzą ducha’ (Łukasza 24:36, 37; Mateusza 14:25-27).

Aby udowodnić, że ma fizyczne ciało i nie jest jakąś zjawą czy wytworem ich wyobraźni, Jezus pokazuje im swoje ręce oraz stopy i mówi: „Czemu się boicie i czemu wątpicie w swoich sercach? Popatrzcie na moje ręce i stopy — to jestem ja. Dotknijcie mnie i mi się przyjrzyjcie. Przecież duch nie ma ciała ani kości, a ja mam” (Łukasza 24:36-39). Uczniowie są zachwyceni, ale jednocześnie nadal trudno im w to uwierzyć.

Chcąc im uzmysłowić, że to naprawdę on, Jezus pyta: „Macie tu coś do jedzenia?”. Dostaje kawałek pieczonej ryby i ją zjada. Potem mówi: „Kiedy jeszcze byłem z wami [przed moją śmiercią], powiedziałem wam, że musi się spełnić  wszystko, co o mnie napisano w Prawie Mojżeszowym, w pismach proroków i w Psalmach” (Łukasza 24:41-44).

Jezus pomógł Kleopasowi i jego towarzyszowi zrozumieć Pisma, a teraz pomaga w tym wszystkim zebranym: „Jest napisane, że Chrystus będzie cierpiał i trzeciego dnia powstanie z martwych, a ze względu na jego imię będzie głoszone wśród wszystkich narodów — począwszy od Jerozolimy — orędzie nawołujące do skruchy, która prowadzi do przebaczenia grzechów. Wy macie dawać o tym świadectwo” (Łukasza 24:46-48).

Z jakiegoś powodu nie ma z nimi apostoła Tomasza. W kolejnych dniach pozostali mówią mu z radością: „Widzieliśmy Pana!”. Ale on im odpowiada: „Jeśli nie zobaczę na jego rękach śladu gwoździ i nie włożę palca w ślad gwoździ, i nie włożę ręki w jego bok, to nigdy nie uwierzę” (Jana 20:25).

Osiem dni później uczniowie znowu spotykają się za zamkniętymi drzwiami, ale tym razem Tomasz jest obecny. Jezus pojawia się wśród nich w zmaterializowanym ciele i ich pozdrawia: „Pokój wam”. Następnie zwraca się do Tomasza: „Włóż tu palec i popatrz na moje ręce, i włóż rękę w mój bok. I przestań wątpić, ale wierz”. Tomasz wykrzykuje: „Mój Pan i mój Bóg!” (Jana 20:26-28). Teraz rzeczywiście nie ma już żadnych wątpliwości, że Jezus żyje jako istota boska, przedstawiciel Boga Jehowy.

Jezus mówi: „Czy uwierzyłeś dlatego, że mnie zobaczyłeś? Szczęśliwi są ci, którzy uwierzyli, chociaż nie zobaczyli” (Jana 20:29).