NIEKTÓRZY TWIERDZĄ, ŻE NIE. Pewien lekarz powiedział, że korzystanie z rad biblijnych jest jak posługiwanie się na lekcjach chemii podręcznikiem z początków ubiegłego wieku. Sceptycy mogliby nawet zapytać, czy ktokolwiek uczyłby się obsługi nowoczesnego sprzętu z instrukcji do starego komputera. Inaczej mówiąc, według niektórych Biblia jest kompletnie przestarzała.

Po co w ogóle zaglądać do jakiegoś starożytnego źródła wiedzy w dobie nowoczesnych technologii? W końcu z mnożących się serwisów internetowych i blogów płynie nieprzerwany strumień najświeższych porad i wskazówek. Programy telewizyjne zalewają nas radami psychologów, ekspertów, celebrytów oraz autorów różnych wydawnictw. Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem poradników na każdy temat, a ich sprzedaż napędza przemysł warty miliardy dolarów.

Skoro więc tyle aktualnych informacji jest na wyciągnięcie ręki, czemu sięgać po Biblię — książkę spisaną prawie 2000 lat temu? Czy sceptycy nie mają racji, kiedy porównują ją do przestarzałego podręcznika chemii albo nieaktualnej instrukcji obsługi? Takie porównanie w gruncie rzeczy jest błędne. Nauka i technika zmieniają się w zawrotnym tempie, ale czy zmienia się ludzka natura? Ludzie nadal chcą znaleźć sens życia, czuć się szczęśliwi i bezpieczni oraz mieć dobre relacje w rodzinie i wartościowe przyjaźnie.

Mimo swojego wieku Biblia trafia zarówno w te, jak i inne potrzeby. Mówi o sobie, że jest natchniona przez naszego Stwórcę. Zapewnia, że poprowadzi nas w każdej dziedzinie życia i wyposaży do radzenia sobie z poważnymi wyzwaniami (2 Tymoteusza 3:16, 17). Co więcej, przekonuje, że jej rady są ponadczasowe — że nigdy się nie przedawnią! Czytamy w niej: „Słowo Boże jest żywe” (Hebrajczyków 4:12).

Czy Biblia rzeczywiście ma rację? Czy jest przestarzała, czy raczej najbardziej praktyczna ze wszystkich książek, a więc nadal żywa? To wydanie Strażnicy, pierwsze z nowej serii, pomoże ci znaleźć odpowiedzi na te pytania.