Drugi List do Koryntian 11:1-33

11  Chciałbym, żebyście mnie znosili, nawet gdyby się wydawało, że mi brakuje zdrowego rozsądku. Choć właściwie wy mnie znosicie!  Jestem o was zazdrosny Bożą zazdrością, bo osobiście przyrzekłem dać was za żonę jednemu mężowi, Chrystusowi, i chcę mu was przedstawić jako czystą* dziewicę+.  Boję się jednak, że jak wąż swoją przebiegłością zwiódł Ewę+, tak wasze umysły mogą w jakiś sposób zostać skażone i utracicie szczerość i czystość*, na jaką zasługuje Chrystus+.  Bo okazuje się, że gdy ktoś przychodzi i głosi o innym Jezusie niż ten, o którym my głosiliśmy, albo wnosi innego ducha niż ten, którego otrzymaliście, albo przynosi wam inną dobrą nowinę niż ta, którą przyjęliście+, tolerujecie go.  A uważam, że pod żadnym względem nie okazałem się gorszy od waszych prześwietnych apostołów+.  Nawet jeśli nie jestem wprawnym mówcą+, to na pewno nie brakuje mi wiedzy+. Dowiedliśmy wam tego wszelkimi sposobami i we wszystkim.  Czy popełniłem grzech, bo z myślą o waszym wywyższeniu sam okazałem pokorę i chętnie bez żadnego wynagrodzenia przekazywałem wam dobrą nowinę od Boga?+  Żeby wam usługiwać, obciążyłem inne zbory, przyjmując od nich wsparcie+.  A gdy byłem wśród was i znalazłem się w potrzebie, nie stałem się dla nikogo ciężarem, bo bracia, którzy przyszli z Macedonii, w pełni zadbali o moje potrzeby+. Tak, robiłem wszystko, żeby nie być dla was ciężarem, i nadal będę to robił+. 10  Nie przestanę się tym szczycić+ po całej Achai — jest to tak pewne jak prawda o Chrystusie, która jest we mnie. 11  Ale dlaczego tak postępowałem? Czy dlatego, że was nie kocham? Bóg wie, że was kocham+. 12  Co robiłem dotąd, to będę robił nadal+, żeby pozbawić pretekstu tych, którzy szukają podstaw do zrównania się z nami i do szczycenia się. 13  Bo tacy są fałszywymi apostołami, podstępnymi pracownikami, którzy tylko podszywają się pod apostołów Chrystusa+. 14  I nic dziwnego, bo sam Szatan ciągle podszywa się pod anioła światła+. 15  Dlatego nic nadzwyczajnego, że również jego słudzy ciągle się podszywają pod sług prawości. Ale czeka ich koniec odpowiedni do ich uczynków+. 16  Jeszcze raz mówię: Niech nikt nie myśli, że brakuje mi zdrowego rozsądku. A nawet jeśli tak o mnie myślicie, to przyjmijcie mnie jako pozbawionego rozsądku, żebym ja też mógł się trochę poszczycić+. 17  W tym, co mówię, nie naśladuję przykładu Pana. Mówię jak osoba, której brakuje zdrowego rozsądku, z chełpliwą pewnością siebie. 18  Skoro wielu szczyci się tym, co ważne z cielesnego punktu widzenia, ja też będę się tym szczycił. 19  Ponieważ wy jesteście tacy „rozsądni”, więc chętnie znosicie ludzi, którym brakuje rozsądku. 20  W rzeczywistości znosicie każdego, kto was zniewala, łupi*, rozgrabia to, co macie, kto się wobec was wywyższa, kto was policzkuje. 21  To wstyd dla nas, że to mówię, bo może się wydawać, że jesteśmy słabi. Ale jeśli inni śmiało sobie poczynają — mówię jak ten, komu brakuje zdrowego rozsądku — to ja też śmiało sobie poczynam+. 22  Są Hebrajczykami? Ja też+. Są Izraelitami? Ja też. Są potomkami Abrahama? Ja też+. 23  Są sługami Chrystusa? Odpowiadam jak szaleniec — ja jestem wybitniejszym. Ciężej pracowałem+, częściej byłem więziony+, niezliczone razy poddawany chłoście, niejeden raz bliski śmierci+. 24  Od Żydów pięć razy otrzymałem po 40 uderzeń bez jednego+, 25  trzy razy byłem bity rózgami+, raz kamienowany+, trzy razy przeżyłem rozbicie się statku+, noc i dzień spędziłem na otwartym morzu. 26  Odbywałem częste podróże, znajdowałem się w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach ze strony bandytów, w niebezpieczeństwach ze strony własnego ludu+, w niebezpieczeństwach ze strony ludzi z innych narodów+, w niebezpieczeństwach w mieście+, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach wśród fałszywych braci. 27  Ciężko pracowałem, nie oszczędzałem się, w nocy często nie zmrużyłem oka+, odczuwałem głód i pragnienie+, nierzadko brakowało mi jedzenia+, znosiłem zimno i nie miałem się w co ubrać. 28  Oprócz tych trudności z zewnątrz jest jeszcze coś, co dzień w dzień nie daje mi spokoju* — troska o wszystkie zbory+. 29  Gdy ktoś jest słaby, czy ja nie czuję się słaby? A gdy ktoś upada, czy ja nie płonę gniewem? 30  Jeżeli już muszę się szczycić, to będę się szczycił tym, co ujawnia moją słabość. 31  Bóg i Ojciec Pana Jezusa — Ten, któremu należy się chwała na wieki — wie, że nie kłamię. 32  W Damaszku namiestnik króla Aretasa postawił w mieście straże, żeby mnie schwytać, 33  ale zostałem spuszczony w koszu przez okno w murze+ i uratowałem się z jego rąk.

Przypisy

Lub „nieskalaną”.
Lub „i przestaniecie być nieskalani”.
Lub „pożera waszą własność”.
Lub „mnie przygniata”.

Komentarze

prześwietnych apostołów: Paweł używa tu wyrażenia, które można też przetłumaczyć na „wielcy apostołowie” lub „najwięksi apostołowie”. Jest to nieco sarkastyczne określenie aroganckich mężczyzn, którzy uważali się za lepszych od apostołów wybranych przez samego Jezusa. Paweł nazywa ich „fałszywymi apostołami”, ponieważ w rzeczywistości byli sługami Szatana (2Ko 11:13-15). Uczyli własnej dobrej nowiny o Chrystusie (2Ko 11:3, 4). Poza tym oczerniali Pawła i podważali jego autorytet jako apostoła powołanego przez Boga.

nawet gdyby się wydawało, że mi brakuje zdrowego rozsądku: Paweł rozumiał, że jego chwalenie się może zostać uznane za nierozsądne (2Ko 11:16). Ale w drugiej części 2 Listu do Koryntian czuł się zmuszony bronić swojego autorytetu jako apostoła (w 2Ko 1112 w sumie aż osiem razy użył greckich słów áfronafrosýne, przetłumaczonych na „brakować zdrowego rozsądku”, „brakować rozsądku”, „brak rozsądku”, „pozbawiony rozsądku”: 2Ko 11:1, 16, 17, 19, 21; 12:6, 11). „Prześwietni apostołowie” podważali jego autorytet i nauki, czym wyrządzali zborowi wielką szkodę. Przez tych fałszywych nauczycieli musiał się chwalić, żeby udowodnić, że na apostoła powołał go Bóg (2Ko 10:10; 11:5, 16; zob. komentarz do 2Ko 11:5). W tej sytuacji jego chwalenie się wcale nie było nierozsądne.

Nie jest zazdrosna: Grecki czasownik zelòo zawiera w sobie myśl o silnym uczuciu, które może być zarówno negatywne, jak i pozytywne. W tym wersecie został oddany jako „jest zazdrosna”, ponieważ oznacza negatywne uczucie w stosunku do potencjalnego rywala lub osoby, która wydaje się mieć pod jakimś względem przewagę. Spokrewniony z nim rzeczownik zélos często jest tłumaczony na „zazdrość”. Cecha ta należy do „uczynków ciała” wymienionych w Gal 5:19-21. Taka zazdrość jest samolubna i rodzi nienawiść, a nie miłość. Chrześcijańska miłość nie jest zazdrosna w sensie negatywnym. Jest ufna, pełna nadziei i zawsze ma na względzie dobro drugich (1Ko 13:4-7; informacje na temat pozytywnego wydźwięku tego gr. czasownika: zob. komentarz do 2Ko 11:2).

Jestem o was zazdrosny Bożą zazdrością: Greckie słowa oddane tu jako „jestem (...) zazdrosny” i „zazdrość” zawierają myśl o silnym uczuciu, które może być albo negatywne, albo pozytywne. W tym wersecie oba słowa mają pozytywny wydźwięk. Obejmują żywe zainteresowanie i głęboką troskę, okazywane tym, których się szczerze kocha. Paweł wyraża taką troskę o swoich namaszczonych duchem współwyznawców. Porównuje ich do czystej dziewicy przyrzeczonej za żonę jednemu mężowi, Jezusowi Chrystusowi. Zazdrośnie pragnie strzec wszystkich w zborze przed duchową szkodą, żeby mogli stanąć przed Chrystusem nieskalani. Mówiąc o „Bożej zazdrości [dosł. „Bożej gorliwości”]”, wskazuje, że Jehowa z miłości do swoich sług nie tylko żywo się nimi interesuje, ale też gorąco pragnie ich chronić przed poniesieniem szkody (informacje na temat negatywnego wydźwięku gr. czasownika oznaczającego „być zazdrosnym”: zob. komentarz do 1Ko 13:4).

czystą: Lub „nieskalaną”. Przyszła „żona” Chrystusa składa się ze 144 000 chrześcijan namaszczonych duchem, z których każdy musi strzec swojej symbolicznej dziewiczości, pozostając niesplamionym przez świat, dbając o czystość moralną oraz trzymając się prawd biblijnych (Obj 14:1, 4; por. 1Ko 5:9-13; 6:15-20; Jak 4:4; 2Jn 8-11; Obj 19:7, 8).

prześwietnych apostołów: Paweł używa tu wyrażenia, które można też przetłumaczyć na „wielcy apostołowie” lub „najwięksi apostołowie”. Jest to nieco sarkastyczne określenie aroganckich mężczyzn, którzy uważali się za lepszych od apostołów wybranych przez samego Jezusa. Paweł nazywa ich „fałszywymi apostołami”, ponieważ w rzeczywistości byli sługami Szatana (2Ko 11:13-15). Uczyli własnej dobrej nowiny o Chrystusie (2Ko 11:3, 4). Poza tym oczerniali Pawła i podważali jego autorytet jako apostoła powołanego przez Boga.

swoim żołdzie: Lub „swoim wynagrodzeniu; zapewnianym wam zaopatrzeniu”. Określenie przetłumaczone na „żołd” występuje tutaj jako termin wojskowy i odnosi się do pieniędzy, jakie żołnierz otrzymywał na swoje utrzymanie. Początkowo żołd obejmował prawdopodobnie jedzenie i inne niezbędne rzeczy. Żydowscy żołnierze, którzy przyszli do Jana, zapewne zajmowali się czymś w rodzaju nadzoru policyjnego, związanego zwłaszcza z opłatami celnymi lub zbieraniem podatków. Jan udzielił tej rady być może dlatego, że żołd często był niski, a żołnierze najwyraźniej mieli tendencję do nadużywania swoich uprawnień w celu uzyskania dodatkowych dochodów. Omawiane określenie występuje też w wyrażeniu „na własny koszt” z 1Ko 9:7, gdzie Paweł pisał o zapłacie, do której uprawniony jest chrześcijański „żołnierz”.

zapłatą za grzech: Lub „zapłatą, którą płaci grzech”. Greckie słowo opsònion dosłownie znaczy „żołd; zapłata; wynagrodzenie”. W Łk 3:14 (zob. komentarz) słowo to występuje jako termin wojskowy i odnosi się do pieniędzy, które żołnierz otrzymywał na swoje utrzymanie. W tym wersecie grzech został przedstawiony jako pan, który wypłaca wynagrodzenie. Ktoś, kto grzeszy, jako „zapłatę” otrzymuje śmierć. Kiedy umrze, czyli otrzyma swoją „zapłatę”, jego grzeszne postępowanie już go nie obciąża. Ale faktem jest, że nigdy nie powróciłby do życia, gdyby nie ofiara okupu i Boże postanowienie co do zmartwychwstania.

na własny koszt: Dosł. „za własny żołd”. Występujący tu grecki termin odnosi się do zaopatrzenia, jakie otrzymywały osoby pełniące służbę w wojsku (zob. komentarz do Łk 3:14). Tutaj Paweł używa go w sensie przenośnym, żeby pokazać, że ciężko pracujący „żołnierze” Chrystusa zasługują na skromne wsparcie materialne.

obciążyłem: Dosł. „ograbiłem”. Grecki czasownik syláo często występuje w odniesieniu do brania łupów wojennych. Oczywiście Paweł nie okradł braci, przyjmując od nich wsparcie. Używa tego mocnego określenia w sensie przenośnym, żeby wzmocnić swoją argumentację. Odpowiada na zarzuty tzw. prześwietnych apostołów w Koryncie, którzy oskarżali go o wykorzystywanie chrześcijan z tamtejszego zboru (2Ko 11:5). Kiedy był w tym mieście i ‛znalazł się w potrzebie’, wydaje się, że Koryntianie nie udzielili mu wsparcia, choć najwyraźniej niektórzy z nich byli zamożni. O jego potrzeby zadbali biedniejsi bracia z Macedonii (2Ko 11:9). W poprzednim wersecie Paweł powiedział, że nie ‛popełnił grzechu, kiedy okazał pokorę’ (2Ko 11:7). Wspominając o pokorze, przypuszczalnie nawiązał do tego, że był gotowy wytwarzać namioty, żeby utrzymać się w służbie. Kiedy więc tutaj dosłownie mówi, że ‛ograbił’ inne zbory, przyjmując od nich wsparcie finansowe w czasie działalności na rzecz Koryntian, jego słowa wydają się mieć zabarwienie ironiczne.

wsparcie: Lub „zaopatrzenie”. Greckie słowo opsònion dosłownie znaczy „żołd; zapłata; wynagrodzenie”. W Łk 3:14 (zob. komentarz) słowo to występuje jako termin wojskowy i odnosi się do pieniędzy, które żołnierz otrzymywał na swoje utrzymanie. W tym wersecie Paweł używa go w odniesieniu do skromnego wsparcia materialnego, które w czasie pobytu w Koryncie otrzymał od innych zborów (inne wystąpienia gr. słowa opsònion: zob. komentarze do Rz 6:23; 1Ko 9:7).

żeby pozbawić pretekstu: Paweł nie przyjął wsparcia finansowego od zboru w Koryncie (2Ko 11:9). W przeciwieństwie do niego „prześwietni apostołowie” najwyraźniej przyjęli takie wsparcie. Był to dla nich „pretekst”, by twierdzić, że skoro Paweł pracuje zarobkowo, to nie jest prawdziwym apostołem tak jak oni (2Ko 11:4, 5, 20). Z drugiej strony szukali „podstaw [lub „pretekstu”] do zrównania się” z nim. Mówiąc o szczyceniu się, Paweł mógł nawiązywać do ich twierdzeń, że są wykwalifikowani do służby w charakterze apostołów (2Ko 11:7). Dalej w tym rozdziale i w rozdziale 12 Paweł podkreśla swoje własne kwalifikacje, żeby wykazać, że ich twierdzenia są całkowicie bezpodstawne. Szczerze też mówi, że ci „prześwietni apostołowie” są w rzeczywistości „fałszywymi apostołami, (...) którzy tylko podszywają się pod apostołów Chrystusa” (2Ko 11:13).

szczyci się tym, co ważne z cielesnego punktu widzenia: Dosł. „szczyci się według ciała”. W tym wypadku chodzi o szczycenie się swoją sytuacją, tym, co istotne z ludzkiego punktu widzenia.

Hebrajczykami (...) Izraelitami (...) potomkami Abrahama: Paweł mówi tutaj o swoim pochodzeniu — przypuszczalnie dlatego, że niektórzy z jego krytyków w Koryncie chwalili się swoimi żydowskimi korzeniami. Po pierwsze, wspomina, że jest Hebrajczykiem. Być może nawiązuje w ten sposób do swoich żydowskich przodków, w tym Abrahama i Mojżesza (Rdz 14:13; Wj 2:11; Flp 3:4, 5). Poza tym może chce zwrócić uwagę na to, że zna język hebrajski (Dz 21:40 do 22:2; 26:14, 15). Po drugie, mówi, że jest Izraelitą, jak czasem nazywano Żydów (Dz 13:16; Rz 9:3, 4). Po trzecie, wprost przyznaje, że jest potomkiem Abrahama. Podkreśla, że należy do dziedziców obietnic, które Bóg złożył Abrahamowi (Rdz 22:17, 18). Jednak to, że wspomina o takich rzeczach, nie znaczy, że przywiązuje do nich nadmierną wagę (Flp 3:7, 8).

potomkami: Lub „potomstwem”. Dosł. „nasieniem”.

lokalnym sądom: W Chrześcijańskich Pismach Greckich słowo synédrion (w tym miejscu w lm. i oddane jako „lokalne sądy”) najczęściej odnosi się do Sanhedrynu — żydowskiego sądu najwyższego z siedzibą w Jerozolimie (zob. Słowniczek pojęć, „Sanhedryn”, i komentarze do Mt 5:22; 26:59). Ale było to też ogólne określenie zgromadzenia lub zebrania. W tym wersecie odnosi się do lokalnych sądów, których posiedzenia odbywały się niekiedy w synagogach i które miały prawo skazywać na karę chłosty oraz wykluczać ze społeczności (Mt 23:34; Mk 13:9; Łk 21:12; Jn 9:22; 12:42; 16:2).

trzy razy byłem bity rózgami: Tę formę kary często stosowały władze rzymskie. Dzieje Apostolskie wspominają tylko o jednym z trzech razy, gdy Pawłowi wymierzono taką karę. Zdarzyło się to w Filippi, zanim napisał swój drugi list do Koryntian (Dz 16:22, 23). Został też pobity przez Żydów w Jerozolimie, ale Biblia nie wspomina, czy użyto wtedy rózg (Dz 21:30-32). Tak czy inaczej, chrześcijanie w Koryncie, rzymskiej kolonii, z pewnością wiedzieli, że taki rodzaj kary był bardzo brutalny. Przed przystąpieniem do jej wymierzenia z winowajcy zdzierano ubranie, co jeszcze bardziej go upokarzało (por. 1Ts 2:2). Obywateli rzymskich, takich jak Paweł, nie wolno było w ten sposób karać. Dlatego Paweł poinformował urzędników miejskich w Filippi, że naruszyli jego prawa (zob. komentarze do Dz 16:35, 37).

Od Żydów (...) 40 uderzeń bez jednego: Prawo Mojżeszowe przewidywało karę chłosty, ale nie mogła ona przekroczyć 40 uderzeń, żeby winowajca nie został „zhańbiony” (Pwt 25:1-3). Żydowska tradycja ograniczyła tę liczbę do 39, by osoba, która wymierzała uderzenia, przypadkiem nie przekroczyła ustalonego limitu. Paweł pięć razy otrzymał maksymalną karę, co pokazuje, że w oczach Żydów popełnił poważne przestępstwa. Prawdopodobnie wymierzano mu ją w synagogach lub w przylegających do nich lokalnych sądach (zob. komentarz do Mt 10:17). Władze nieżydowskie, które stosowały wobec niego taką karę, nie były ograniczone limitami nałożonymi przez Prawo Mojżeszowe (zob. komentarz do 2Ko 11:25).

funkcjonariuszy: Lub „liktorów”. Użyty tu grecki termin rabdoúchos dosłownie znaczy „trzymający rózgę”. Odnosił się do sługi, który towarzyszył rzymskiemu urzędnikowi miejskiemu w miejscach publicznych oraz wykonywał jego polecenia. Rzymianie określali tę funkcję słowem lictor. Ze względu na niektóre obowiązki rzymscy liktorzy przypominali dzisiejszych policjantów. Różnili się jednak od nich tym, że byli ściśle związani z określonym urzędnikiem i mieli obowiązek cały czas być do jego dyspozycji. Nie działali na bezpośrednie wezwanie zwykłych ludzi, lecz wyłącznie z rozkazu swojego zwierzchnika.

trzy razy byłem bity rózgami: Tę formę kary często stosowały władze rzymskie. Dzieje Apostolskie wspominają tylko o jednym z trzech razy, gdy Pawłowi wymierzono taką karę. Zdarzyło się to w Filippi, zanim napisał swój drugi list do Koryntian (Dz 16:22, 23). Został też pobity przez Żydów w Jerozolimie, ale Biblia nie wspomina, czy użyto wtedy rózg (Dz 21:30-32). Tak czy inaczej, chrześcijanie w Koryncie, rzymskiej kolonii, z pewnością wiedzieli, że taki rodzaj kary był bardzo brutalny. Przed przystąpieniem do jej wymierzenia z winowajcy zdzierano ubranie, co jeszcze bardziej go upokarzało (por. 1Ts 2:2). Obywateli rzymskich, takich jak Paweł, nie wolno było w ten sposób karać. Dlatego Paweł poinformował urzędników miejskich w Filippi, że naruszyli jego prawa (zob. komentarze do Dz 16:35, 37).

kamienowany: Paweł najprawdopodobniej nawiązuje tu do zdarzenia w Listrze, opisanego w Dz 14:19, 20. Prawo Mojżeszowe przewidywało kamienowanie jako formę egzekucji (Kpł 20:2). Pawła prawdopodobnie ukamienował motłoch złożony z fanatycznych Żydów, a być może też ludzi z innych narodów. Wyraźnie zamierzali go zabić. Po ukamienowaniu go myśleli, że umarł. Brutalne traktowanie, które Paweł znosił, jak choćby to opisane w Dziejach Apostolskich, na pewno pozostawiło na jego ciele trwałe ślady.

trzy razy przeżyłem rozbicie się statku: Biblia szczegółowo opisuje jedno rozbicie się statku, które przeżył Paweł, ale doszło do niego już po tym, jak napisał ten list (Dz 27:27-44). Paweł często podróżował drogą morską (Dz 13:4, 13; 14:25, 26; 16:11; 17:14, 15; 18:18-22), więc często był narażony na tego rodzaju niebezpieczeństwo. Kiedy mówi: noc i dzień spędziłem na otwartym morzu (dosł. „na głębinie”), przypuszczalnie ma na myśli to, co wydarzyło się po jednej z takich katastrof. Być może całą noc i dzień utrzymywał się na wodzie, uczepiony kawałka rozbitego statku i miotany przez wzburzone fale, zanim został uratowany albo wyrzucony na brzeg. Takie straszne przeżycia nie powstrzymały go jednak przed kontynuowaniem morskich podróży.

jesteśmy Rzymianami: Czyli obywatelami rzymskimi. Paweł i najwyraźniej też Sylas mieli rzymskie obywatelstwo. Obywatelowi rzymskiemu zawsze przysługiwało prawo do rzetelnego procesu. Nigdy nie wolno go było publicznie ukarać bez wyroku. Cieszył się on szczególnymi prawami i przywilejami na terenie całego imperium. Podlegał prawu rzymskiemu, a nie prawom danego miasta. W razie oskarżenia mógł się zgodzić na sądzenie zgodnie z prawem lokalnym, ale zawsze mógł się też zwrócić do rzymskiego trybunału. Gdy groziła mu kara śmierci, miał prawo odwołać się do cesarza. Apostoł Paweł głosił na znacznym obszarze cesarstwa rzymskiego. Z przysługujących mu praw obywatela rzymskiego skorzystał co najmniej w trzech sytuacjach. Pierwsza z nich miała miejsce właśnie w Filippi, gdy poinformował urzędników miejskich, że wymierzając mu karę chłosty, naruszyli jego prawa (dwie pozostałe sytuacje: zob. komentarze do Dz 22:25; 25:11).

w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach ze strony bandytów: Słowo oznaczające „rzeki”, którego używa tu Paweł, w Mt 7:25, 27 występuje w odniesieniu do wezbranych rzek. W takich rejonach jak Pizydia — które Paweł przemierzał w czasie pierwszej podróży misjonarskiej — po deszczach rzeki często wylewały, zamieniając wąwozy w rwące, niebezpieczne potoki. W tym górzystym regionie często też grasowali bandyci. Paweł był gotowy na takie niebezpieczeństwa nie dlatego, że był lekkomyślny, ale dlatego, że zdawał się w służbie na kierownictwo Boże (Dz 13:2-4; 16:6-10; 21:19). Jego pragnienie głoszenia dobrej nowiny było silniejsze niż troska o własną wygodę i bezpieczeństwo (por. Rz 1:14-16; 1Ts 2:8).

biednie ubrani: Chociaż użyty tu grecki czasownik dosłownie znaczy „być nagim”, to w tym wersecie odnosi się do wysłużonego ubrania (zob. komentarz do Mt 25:36). Paweł najwyraźniej kontrastuje tu swoje ofiarne życie ze stosunkowo wygodnym życiem niektórych chrześcijan w Koryncie, którzy uważali się za lepszych od innych w zborze (1Ko 4:8-10; por. 2Ko 11:5).

nie miałem się w co ubrać: Dosł. „[znosiłem] nagość”. Greckie słowo gymnòtes może oznaczać „brak wystarczającej ilości ubrań” (por. Jak 2:15 i przyp.). Słowa Pawła „znosiłem zimno i nie miałem się w co ubrać” mogły odnosić się do trudów związanych z podróżowaniem przez chłodne rejony przy złej pogodzie, przebywaniem w zimnych więzieniach, napadami bandytów, przekraczaniem lodowatych rzek albo prześladowaniami (zob. komentarz do 1Ko 4:11).

żeby jego części jednakowo troszczyły się o siebie nawzajem: Użyty tu grecki czasownik merimnáo występuje też w 1Ko 7:32, gdzie Paweł mówi o chrześcijaninie w stanie wolnym, że „troszczy się o sprawy Pana” (zob. komentarz do 1Ko 7:32). Ten sam czasownik pojawia się w 1Ko 7:33, gdzie opisuje troskę męża o żonę. Paweł wspomina również o swojej „trosce [gr. mérimna, spokrewnione z czasownikiem merimnáo] o wszystkie zbory” (2Ko 11:28). Bardzo zależało mu na tym, żeby wszyscy uczniowie do końca pozostali wierni Synowi Bożemu. Poza tym Paweł posługuje się słowem merimnáo w odniesieniu do szczerej troski Tymoteusza o braci w Filippi (Flp 2:20). Użycie tego czasownika w 1Ko 12:25 podkreśla, jak bardzo wszyscy w zborze powinni troszczyć się o duchowe i fizyczne potrzeby współwyznawców (1Ko 12:26, 27; Flp 2:4).

troska: Grecki rzeczownik mérimna może też znaczyć „niepokój; martwienie się”. Paweł bardzo martwił się o współwyznawców, o czym świadczy fakt, że troskę o nich wymienia wśród wielu niebezpieczeństw i trudności, jakich zaznał w czasie pełnienia swojej służby (2Ko 11:23-27). Utrzymywał kontakt z wieloma braćmi, którzy informowali go o stanie duchowym chrześcijan w różnych zborach (2Ko 7:6, 7; Kol 4:7, 8; 2Tm 4:9-13). Bardzo zależało mu na tym, żeby wszyscy do końca pozostali wierni Bogu (zob. komentarz do 1Ko 12:25, gdzie omówiono podobne znaczenie pokrewnego czasownika merimnáo).

Niech będzie wysławiany Jehowa: Lub „niech będzie błogosławiony Jehowa”. Te słowa wysławiania wiele razy występują w Pismach Hebrajskich i często zawierają imię Boże (1Sm 25:32; 1Kl 1:48; 8:15; Ps 41:13; 72:18; 106:48; zob. Dodatek C3, wprowadzenie; Łk 1:68).

Ten, któremu należy się chwała na wieki: Konstrukcja gramatyczna użyta tu w języku greckim wskazuje, że sformułowanie to odnosi się do Jehowy, „Boga i Ojca”, a nie do „Pana Jezusa”. Podobne sformułowania wysławiające Boga można znaleźć w Łk 1:68 (zob. komentarz); Rz 1:25; 9:5; 2Ko 1:3; Ef 1:3 i 1Pt 1:3.

władca okręgu: Dosł. „tetrarcha”, co znaczy „władca jednej czwartej [prowincji]”. Był to tytuł nadawany pomniejszemu księciu lub władcy okręgu, który rządził za zgodą władz rzymskich. Tetrarchia Heroda Antypasa obejmowała Galileę i Pereę (por. komentarz do Mk 6:14).

namiestnik: Lub „etnarcha”. Dosł. „władca ludu”. Greckie słowo ethnárches występuje w Chrześcijańskich Pismach Greckich tylko w tym miejscu. Odnosi się do pozycji niższej niż król, ale wyższej niż tetrarcha (władca okręgu) (zob. komentarz do Mt 14:1). Jednak w ciągu stuleci słowo to miało różne znaczenia. Namiestnik wspomniany w tym wersecie działał w Damaszku jako przedstawiciel króla Aretasa, ale niewiele wiadomo o jego pochodzeniu i zakresie obowiązków.

króla Aretasa: Chodzi o Aretasa IV, arabskiego króla, który panował od ok. 9 r. p.n.e. do ok. 40 r. n.e. Stolicą jego królestwa było nabatejskie miasto Petra, leżące na pd. od Morza Martwego, ale podlegał mu też Damaszek. Paweł relacjonuje tu zdarzenie, do którego doszło krótko po jego nawróceniu na chrystianizm. W Dziejach Apostolskich powiedziano, że ‛Żydzi uknuli spisek na jego życie’ (Dz 9:17-25). Paweł przypisuje planowany na niego atak namiestnikowi, czyli etnarsze, Damaszku, który podlegał królowi Aretasowi. Jednak między relacją Łukasza i Pawła nie ma sprzeczności. W pewnym opracowaniu historycznym podano: „Żydzi dostarczyli powodu, a etnarcha zapewnił żołnierzy” (W. J. Conybeare i J. S. Howson, The Life and Epistles of St. Paul, t. 1, 1875, ss. 108, 109).

koszu: Łukasz używa tu greckiego słowa sfyrís. Użyto go też w Ewangeliach według Mateusza i Marka na określenie siedmiu koszy, do których zebrano jedzenie pozostałe po tym, jak Jezus nakarmił 4000 mężczyzn (zob. komentarz do Mt 15:37). Słowo to odnosi się do kosza dużych rozmiarów. Paweł, pisząc o swojej ucieczce w liście do chrześcijan w Koryncie, użył greckiego wyrazu sargáne, który oznacza pleciony kosz z wikliny, sznurka albo gałązek. Oba te słowa mogą się odnosić do tego samego rodzaju dużego kosza (2Ko 11:32, 33).

koszu: Lub „wiklinowym koszu”. Paweł, pisząc do chrześcijan w Koryncie o swojej ucieczce z Damaszku, użył greckiego wyrazu sargáne, który oznacza pleciony kosz ze sznurka albo gałązek. Takie kosze służyły do przenoszenia dużych ilości siana, słomy lub wełny (zob. komentarz do Dz 9:25).

przez okno: W opisie tego zdarzenia zamieszczonym w Dz 9:25 w tekście greckim dosłownie powiedziano „przez mur”. Ponieważ jednak w omawianym wersecie (2Ko 11:33) konkretnie wspomniano o oknie, w Dz 9:25 uzasadnione jest tłumaczenie „przez otwór w murze”. Niektórzy bibliści sugerują, że Paweł został spuszczony przez okno w domu jakiegoś ucznia będącym częścią muru miejskiego.

Multimedia

Saul w Damaszku
Saul w Damaszku

Pokazany tu plan miasta przedstawia, jak mógł wyglądać Damaszek w I w. n.e. Był to ważny ośrodek handlu. Teren wokół miasta nawadniano wodą z pobliskiej rzeki Barada (Abana z 2Kl 5:12), dzięki czemu przypominał on oazę. W Damaszku było kilka synagog. Saul udał się do tego miasta z zamiarem aresztowania „każdego zwolennika Drogi, którego tam znajdzie” (określenia „Droga” używano w odniesieniu do naśladowców Jezusa) (Dz 9:2; 19:9, 23; 22:4; 24:22). Kiedy podróżował do Damaszku, ukazał mu się wyniesiony do chwały Jezus. Potem Saul zatrzymał się w tym mieście w domu Judasa, który mieszkał na ulicy Prostej (Dz 9:11). Jezus posłał tam ucznia Ananiasza, któremu polecił w wizji, żeby przywrócił Saulowi wzrok. Następnie Saul został ochrzczony. Zamiast więc aresztować chrześcijan pochodzenia żydowskiego, stał się jednym z nich. Od razu zaczął głosić dobrą nowinę w tamtejszych synagogach. Potem udał się do Arabii, następnie znów do Damaszku, a prawdopodobnie ok. 36 r. n.e. wrócił do Jerozolimy (Dz 9:1-6, 19-22; Gal 1:16, 17).

A. Damaszek

1. droga do Jerozolimy

2. ulica Prosta

3. agora

4. świątynia Jowisza

5. teatr

6. teatr muzyczny (?)

B. Jerozolima

Moneta wybita przez króla Aretasa IV
Moneta wybita przez króla Aretasa IV

Obie strony tej srebrnej monety, wybitej ok. 21 r. n.e., przedstawiają podobiznę arabskiego króla Aretasa IV. Na takich monetach znajdował się napis (częściowo widoczny na zdjęciu po lewej), który w całości brzmiał: „Aretas, król Nabatejczyków, który kocha swój lud”. Stolicą królestwa Nabatejczyków była Petra, która leżała na terenie dzisiejszej Jordanii na pd. od Morza Martwego (zob. Dodatek B10Dodatek B13). Aretas panował od ok. 9 r. p.n.e. do ok. 40 r. n.e. Biblia wspomina o nim tylko raz w związku z początkami działalności Pawła w Damaszku ok. 34-36 r. n.e. W tamtym czasie Damaszek podlegał Aretasowi IV. Namiestnik, o którym Paweł wspomina w 2Ko 11:32, najwyraźniej działał tam jako przedstawiciel tego króla (zob. komentarz do 2Ko 11:32). W czasie swojego panowania Aretas wybił mnóstwo srebrnych i brązowych monet, z których wiele znaleziono daleko od starożytnego królestwa Nabatejczyków. Monety z jego imieniem są dowodem na to, że był on postacią historyczną i żył w czasach apostoła Pawła.

Petra — stolica Nabatejczyków
Petra — stolica Nabatejczyków

Na zdjęciach pokazano ruiny miasta Petra, które leżało na terenie dzisiejszej Jordanii na pd. od Morza Martwego. Była to stolica królestwa Nabatejczyków, w którym od ok. 9 r. p.n.e. do ok. 40 r. n.e. panował Aretas IV (zob. Dodatek B10Dodatek B13), wspomniany w 2Ko 11:32 (zob. komentarz). W I w. n.e. Petra już od kilkuset lat była stolicą arabskiego plemienia Nabatejczyków. Chociaż leżała daleko na pustyni, jej ruiny świadczą o tym, że była zamożnym miastem, w którym wyraźnie zaznaczyły się wpływy grecko-rzymskie. Położona w kotlinie i otoczona stromymi skalistymi górami, była praktycznie nie do zdobycia. Tamtejsze domy, grobowce, świątynie, a nawet teatr zostały wykute w litej skale. Góry z czerwonego piaskowca doskonale się nadawały do tego typu budownictwa. Niektóre z wykutych budynków miały wyszukane fasady. Mieszkańcy Petry zbudowali również system kanałów oraz wydrążyli cysterny i zbiorniki, żeby pozyskiwać i przechowywać wodę z sezonowych opadów. Położenie Petry na szlakach karawanowych znacząco przyczyniło się do rozkwitu handlu i zamożności miasta. W I w. n.e. nadal handlowano tam takimi towarami, jak olibanum i mirra.